22 kwietnia 1945 r. żołnierze polscy (2. Dywizji Piechoty im. Henryka Dąbrowskiego) i radzieccy wyzwolili niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny Sachsenhausen (ok. 30 km na północ od Berlina).
Listy pisane z obozów koncentracyjnych należą do przejmujących dokumentów tragicznych losów Polaków w czasie II wojny światowej. W zbiorach naszego Muzeów zachował się zbiór korespondencji obozowej kierowanej do jednej adresatki – Julianny Głyt.
Przed wojną mieszkała w Wesołej koło Mysłowic (dziś jest to dzielnica tego miasta); tam też urodziła się 11 grudnia 1910 r. Jej mąż Jan Głyt (ur. 23 kwietnia 1893 r.) pochodził z Katowic, walczył w powstaniach śląskich. Później działał m.in. w Narodowo-Chrześcijańskim Zjednoczeniu Pracy (prosanacyjnym ugrupowaniu na Śląsku) i Polskim Czerwonym Krzyżu.
Należał więc do najbardziej prześladowanej przez hitlerowskie Niemcy, patriotycznej grupy ludności Śląska, dla której ten region był nierozerwalnie związany z Polską.
11 listopada 1939 r. został aresztowany przez gestapo (jak sam stwierdzał w jednym z listów, w wyniku denuncjacji) i osadzony w więzieniu w Katowicach. Pisał stamtąd do żony grypsy na kawałkach materiału; zachowało się ich czternaście. 1 marca został wywieziony do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen, gdzie otrzymał nr 20539. Możliwie często pisał do żony, która pieczołowicie przechowywała korespondencję. Prawdopodobnie zachowała się w całości sądząc z ilości listów. Pierwszy list wysłał 17 marca 1940 r. Pisał na standardowych obozowych formularzach listowych i pocztówkach – używanie innego papieru było zabronione. Korespondencja mogła być pisana wyłącznie w języku niemieckim (Jan Głyt znał ten język, wszystkie listy pisał osobiście), podlegała ścisłej cenzurze obozowej – stąd powtarzające się stwierdzenia o dobrych warunkach i stanie zdrowia. Przesyłki opłacano obiegowymi znaczkami III Rzeszy z portretem Hindenburgiem, a następnie Hitlera.
Zachowało się 17 listów z 1940 r., 42 listy z 1941 r., 25 listów z 1942 r., 24 listy z 1943 r. i 7 listów z 1944 r. (ostatni pisany 2 kwietnia, wysłany dopiero 22 kwietnia). Niedługo później Jan Głyt zginął w Sachsenhausen, choć dokładnej daty śmierci nie znamy.
Po śmierci Jana korespondencję z Juliannę kontynuował jego obozowy kolega, tomaszowianin Zygmunt Dela (ur. 7 marca 1908 r., nr obozowy 28269), po aresztowaniu przez tomaszowskie gestapo więziony w obozie od 17 lipca 1940 r. Jak się okazało, Zygmunt stracił żonę w Auschwitz. Zachowało się 14 listów Zygmunta do Julianny z 1944 r. (ponieważ w odróżnieniu od pochodzącego ze Śląska Jana Głyta nie znał języka niemieckiego, w korespondowaniu pomagali mu współwięźniowie, co widać po różnych charakterach pisma). Po wojnie poznali się osobiście, a uczucie zapoczątkowane w tragicznych okolicznościach zaowocowało decyzją o osiedleniu w Tomaszowie i założeniem rodziny. Julianna Dela od 1949 r. pracowała w Tomaszowskiej Fabryce Dywanów i Chodników (późniejsza Fabryka Dywanów „Weltom”), była przodownicą pracy. Działała w Lidze Kobiet, była radną Miejskiej Rady Narodowej, a po przejściu na emeryturę zasiadała w zarządzie Zakładowego Klubu Seniorów. Po latach przekazała listy od męża Związkowi Bojowników o Wolność i Demokrację lub kontynuującemu jego działalność Związkowi Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych, skąd trafiły do zbiorów muzealnych.
dr Daniel Warzocha
kustosz działu historyczno-numizmatycznego
Ilustracje:
1. Grypsy Jana Głyta z więzienia w Katowicach (1939-1940).
2-3. Listy Jana Głyta z z obozu koncentracyjnego Sachsenhausen (1940-1944)
4. Listy Zygmunta Deli z obozu koncentracyjnego Sachsenhausen (1944)
5. Julianna Dela jako pracownica Tomaszowskiej Fabryce Dywanów i Chodników (lata 50.).
6. Artykuł o rodzinie Delów („Panorama Robotnicza”, nr 10 (29) z dn. 5.06.1977)
















